Guma & Pedro czyli ślub Agnieszki i Piotra

Reportaż z dnia ślubu Agnieszki i Piotra – Guma & Perdo

To jeden z tych niezapomnianych dni również i dla mnie.

Był to 19 października 2019r. i niezapomniany dla mnie dzień ślubu. Jak to zwykle pojawiłem się z odpowiednim wyprzedzeniem.

Dzień okazał się bardzo ładny choć październikowy, podobnie jak i na ślubie w ubiegłym tygodniu. Tym razem jednak los miał dla mnie festiwal niezapomnianych wrażeń.

Kilkanaście lat temu wydarzyła się historia, jakiej mam nadzieję nigdy nie przebiję. Wówczas to po etapie zdjęć w domu Pani Młodej mając nieco czasu zapytałem, czy oby nie mógłbym pojechać i wykonać również zdjęć w domu Pana Młodego. On sam mieszkał nieopodal lecz w tamtych latach, etap przygotowań a nawet reportaż był w fazie początkowej. Większość osób nadal udawało się tylko na sesje do studia w trakcie przyjęcia weselnego.

Dostałem zgodę wiec czym prędzej udałem się do samochodu. Chcąc szybko zawrócić, wycofałem, wcześniej nic nie jechało z przeciwka, energicznie ruszyłem by po chwili spleść mój samochód wraz z innym, który nadjechał.

To było wydarzenie, który utkwiło mi w głowie na całe życie zapewne a koszt był bardzo wysoki.

Sam reportaż został wykonany zgodnie z zamówieniem, wszelkie szczątki samochodu i miejsce kolizji uprzątnięte przed przyjazdem Pana Młodego.

Teraz, po wykonaniu zdjęć w trakcie przygotowań postanowiłem sfotografować wiązankę Pani Młodej.
Znajdowałem się na 10-tym piętrze ale z balkonu był widok na przebarwiające się spore drzewo na dole.

Ustawiłem swego rodzaju parapet. Wykorzystując drewniane krzesło uzyskałem idealne miejsce na wykonanie zdjęcia bukietu Pani Młodej.

Sam nie wiem czemu, najczęściej tego nie robię ponieważ zawsze wolę ten sam bukiet kiedy jest w dłoniach jego właścicielki.

Trochę to trwało. Pani Młoda siedząc twarzą do okna podczas makijażu mówiła co jakiś czas: “Panie Darku, nie chciała bym by on spadł…”

Zdjęcie wykonane, odłożyłem aparat i sięgając po bukiety mogłem tylko dostrzec, jak ów samoistnie podnosi się jak “bańka wstańka” i ruchem zgodnym z grawitacją rozpoczął swój lot ku ziemi, ta znajdowała się 10 pięter poniżej.

Emocje i ten niezręczny moment, moment gdy trzeba o tym powiedzieć Pani Młodej.
Szczęśliwie miałem czasu w rezerwie. Szybko udałem się po to co zostało na chodniku, następnie wraz z Piotrem do kwiaciarni gdzie ów bukiet był zamawiany a panie stanęły na wysokości zadania odtwarzając swoje poprzednie dzieło tylko tyle, że w przyspieszonym tempie.

Zapraszam Was na opowieść z tego dnia, gdzie i humorystyczne ujęcie miejsca “zbrodni” postanowiłem pokazać :)

Bohatera tego reportażu czyli Piotra mogliście poznać już gdy cudownie unosił się w powietrzu odziany w skrzydła husarskie. Wszystko to podczas krótkiej sesji w dniu ślubu Karoliny i Marka, gdzie był ich świadkiem.

brak komentarzy
Komentarz

Twój adres e-mail nigdzie nie będzie publikowany. Pola oznaczone są wymagane *

Ostatnie wpisy